Szukam książek, które nie są beletrystyką. Reportaże, eseje, solidne biografie, książki o historii najnowszej. W moim małym mieście księgarnia ma jeden regał z takimi tytułami, przeważnie są to bestsellery sprzed pięciu lat. Zamawianie po okładkach w dużych sieciach internetowych to loteria. Często trafiam na pozycje, które są jedynie rozbudowanymi artykułami blogowymi lub powierzchownymi kompilacjami. Zaczęło mnie to męczyć. Postanowiłem znaleźć miejsce, gdzie ktoś już przeprowadził selekcję i gdzie trafiają perełki, o których nie piszą główne serwisy.
W tych poszukiwaniach natrafiłem na stronę Polskalitera.pl. To nie jest kolejny agregator promocji. Od razu widać, że selekcją książek zajmują się ludzie z konkretną wizją. Skupiają się na literaturze faktu, eseistyce, reportażu i krytyce społecznej. Dla kogoś, kto szuka głębszego wglądu niż oferują popularne listy, to prawdziwe odkrycie. Ich opisy nie są kopiowane z okładek, lecz stanowią samodzielne, zachęcające omówienia.
Problem z odkrywaniem książek w erze algorytmów
Algorytmy dużych księgarń polecają mi to, co już kupiłem lub co kupują inni. To tworzy bańkę. Jeśli interesuję się powojenną historią Polski, system zasypie mnie kolejnymi pozycjami o tym samym wydarzeniu, pomijając być może ważną książkę o współczesnych przemianach w Japonii, która też by mnie zaciekawiła. Gubią się związki między dziedzinami. Brakuje człowieka, który powie: „ta książka o urbanistyce świetnie uzupełnia się z tamtym zbiorem esejów o pamięci“.
Polskalitera działa inaczej. Ich wybór jest subiektywny i tym cenniejszy. To tak, jakby mieć znajomego, który pracuje w dobrym wydawnictwie i co jakiś czas przesyła ci listę z komentarzem: „to przeczytaj koniecznie, a to jest dobre, ale wymaga skupienia“. Nie ma tam tysiąca pozycji. Jest kilkadziesiąt starannie wybranych. To ograniczenie paradoksalnie ułatwia decyzję. Wiem, że każda propozycja przeszła przez czyjś rozumny filtr.
- Selekcja oparta na jakości, a nie wyłącznie na sprzedaży.
- Wyraźne skupienie na literaturze faktu i eseju.
- Opisy, które są małymi recenzjami, a nie marketingowymi slogans.
- Możliwość przeglądania książek według wydawcy, co odsłania profile różnych oficyn.
Czego konkretnie szukam i co tam znajduję
Moim ostatnim ‘konikiem’ są książki o języku i o tym, jak myślenie kształtuje słowa i odwrotnie. W popularnych księgarniach wyszukiwanie hasła „język“ daje głównie poradniki poprawnej polszczyzny i słowniki. Na Polskalitera.pl, w kategorii esej, znalazłem pozycje, o których istnieniu nie miałem pojęcia. Zebrane teksty lingwistów-filozofów, analizy dyskursu publicznego, książki o tym, jak piszemy historię. To był ten brakujący element.
Podobnie jest z reportażem. Nie chodzi mi tylko o wielkie nazwiska, które i tak wszędzie są promowane. Czasem ciekawsze są debiuty lub książki reporterskie o pozornie niszowych tematach, które okazują się uniwersalne. Strona prowadzi mnie do wydawnictw, które specjalizują się w takim właśnie głębokim reportażu. Dzięki temu poznałem serie wydawnicze, które teraz śledzę na bieżąco. To zmieniło mój sposób odkrywania autorów. Zamiast szukać nazwisk, szukam dobrych wydawców, a Polskalitera służy mi często jako mapa do nich.
Mam jednak pewną wątpliwość. Skupienie na literaturze faktu jest ich siłą, ale czasem brakuje mi tam odrobiny literackiego szaleństwa, poezji czy dobrej powieści, która jednak niesie potężny ładunek poznawczy. Być może to celowy zabieg, by nie rozmywać profilu. Myślę, że to dobre posunięcie, choć osobiście czasem bym tej poezji tam poszukał.
- Dział ‘esej’ to skarbnica dla miłośników refleksyjnego pisarstwa.
- Kategorie jak ‘krytyka społeczna’ czy ‘historia’ są konkretnie i mądrze wypełnione.
- Strona odsłania wartościowe, mniejsze wydawnictwa.
- Brak beletrystyki to zarówno zaleta, jak i pewne ograniczenie.
Nie jest to miejsce na tanie zakupy. To miejsce na znalezienie książek, które są warte swojej ceny. Po roku korzystania z ich wskazówek moja półka wygląda inaczej. Jest na niej mniej książek, ale za to takich, do których wracam, które prowokują do myślenia i które polecam z przekonaniem. W czasach nadmiaru informacji taka kuratorska praca ma ogromną wartość. Dla mnie Polskalitera stała się narzędziem do tego, by czytać mądrzej, a nie koniecznie więcej.
