Jak nie dać się nabrać przy wyborze leasingu na firmę

Przez ostatnie dziesięć lat prowadziłem małą firmę transportową. Przerobiłem chyba wszystkie możliwe formy finansowania pojazdów – kredyt, wynajem długoterminowy, leasing operacyjny i finansowy. I wiecie co? Najwięcej błędów popełniłem nie wtedy, gdy brakowało mi pieniędzy, tylko wtedy, gdy wydawało mi się, że znam się na rzeczy. Dziś, jak ktoś do mnie dzwoni i mówi „mam super ofertę leasingu”, to od razu zadaję jedno pytanie, które większość sprzedawców zbija z tropu. Ale zanim do tego dojdę, chcę wam opowiedzieć o konkretnym błędzie, który kosztował mnie kilkanaście tysięcy złotych. Otóż rok temu zamówiłem nowego busa przez brokera, który obiecał „najniższą ratę na rynku”. Dopiero po trzech miesiącach zorientowałem się, że w umowie była ukryta opłata za wcześniejszą spłatę i dodatkowe ubezpieczenie, którego nie chciałem. Gdybym wcześniej trafił na kogoś, kto nie kombinuje tylko naprawdę doradzi, mógłbym uniknąć tej wpadki. Wtedy znajomy polecił mi MAX Leasing – facet tam od razu powiedział: „spokojnie, najpierw panu wytłumaczę, na co patrzeć, a potem dobierzemy ofertę”. I faktycznie, spisał wszystko na kartce i porównał koszty całkowite, nie tylko ratę. Od tamtej pory korzystam z ich pomocy, ale dzisiaj nie będę was namawiał do konkretnej firmy. Chcę raczej podzielić się kilkoma trikami, które sam wypracowałem przez lata. Jeśli myślisz o leasingu na auto, maszynę czy cokolwiek do firmy, przeczytaj to. Może uratujesz sobie portfel i nerwy.

Porównuj całkowity koszt, nie tylko ratę miesięczną

To brzmi banalnie, ale w praktyce większość ludzi patrzy tylko na wysokość miesięcznej raty. A potem płaczą, bo po trzech latach okazuje się, że zapłacili dwadzieścia procent więcej niż u konkurencji. Dlaczego? Bo leasingodawcy często chowają dodatkowe opłaty w warunkach umowy. Opłata wstępna, wykup końcowy, prowizja za przedłużenie, koszty administracyjne – każdy z tych elementów może zmienić obraz oferty. Ja sam kiedyś dostałem propozycję z bardzo niską ratą, ale opłata wstępna wynosiła 30% wartości auta. Licząc realnie, wyszło drożej niż standardowa oferta z wyższą ratą, ale zerową wpłatą. Dlatego zawsze proszę o tabelkę z całkowitym kosztem leasingu na cały okres. Jeśli sprzedawca kręci i mówi „to się nie da tak łatwo policzyć”, to znak, że coś ukrywa.

Nie daj się nabrać na „promocję” z ograniczonym czasem

Kiedy widzę hasło „tylko do końca tygodnia specjalna stawka”, to od razu staje się czujny. W leasingu praktycznie nigdy nie ma presji czasu, która wynika z realnych ograniczeń. To chwyt psychologiczny, żebyś podpisał umowę bez dokładnego czytania. Pamiętam, jak jeden doradca dzwonił do mnie z „ostatnią szansą” na rabat 5% od wartości pojazdu. Okazało się, że ten rabat był już wliczony w standardową marżę. Po prostu podnieśli bazową cenę auta o 5%, a potem obniżyli ratę, żeby wyglądało atrakcyjnie. Nie dajcie się nabrać. Leasing to produkt finansowy jak każdy inny – im więcej czasu poświęcisz na porównanie, tym większa szansa, że trafisz na dobrą ofertę. Ja zawsze proszę o przesłanie oferty mailem i mówię: „zastanowię się do jutra”. Jeśli naprawdę jest dobra, to oni wrócą.

Sprawdź kto stoi za leasingodawcą

Nie każda firma leasingowa ma taką samą solidność. Niektóre to małe spółki, które wynajmują powierzchnię biurową i nie mają własnego kapitału. Jeśli wpadniesz w kłopoty finansowe, taka firma może nie być elastyczna – od razu windykacja, komornik, auto zniknie. Warto sprawdzić, czy leasingodawca jest w Krajowym Rejestrze Długów albo czy ma pozytywne opinie wśród znajomych przedsiębiorców. Osobiście wolę korzystać z firm, które działają od lat i mają fizyczne biuro, do którego można przyjechać. I jeszcze jedno: przed podpisaniem umowy zapytaj, co się dzieje w przypadku opóźnienia w płatności. Niektórzy dają tydzień tolerancji, inni od razu naliczają karne odsetki i wysyłają wezwanie.

Dlaczego warto negocjować warunki, a nie tylko ratę

Większość klientów skupia się na tym, żeby rata była jak najniższa. Tymczasem w leasingu można negocjować wiele innych parametrów. Na przykład długość okresu, wysokość wykupu, możliwość wcześniejszej spłaty bez kar. Ja zawsze staram się wywalczyć opcję, że mogę spłacić całość po 12 miesiącach bez dodatkowych kosztów. Dlaczego? Bo czasem zmieniają się plany – sprzedajesz firmę, potrzebujesz gotówki, auto się psuje. Przy standardowej umowie za wcześniejszą spłatę biorą nawet 5% od pozostałej kwoty. To potrafi być kilka tysięcy złotych. W MAX Leasing akurat mieli taką elastyczność, ale nie chwalę ich jako jedynych – są też inne firmy, które idą na rękę. Tylko trzeba umieć poprosić. Pamiętaj: sprzedawca nie ma obowiązku proponować ci lepszych warunków. Ty musisz o nie zapytać. I nie daj się zbyć stwierdzeniem „nie mamy takiej opcji”. Wiele zależy od tego, czy trafisz na kogoś, kto faktycznie chce pomóc. Jeśli czujesz, że doradca traktuje cię jak kolejny numer w systemie, lepiej poszukaj innego. Ja po kilku złych doświadczeniach nauczyłem się, że osoba, która siada ze mną i rysuje na kartce wszystkie koszty, zasługuje na zaufanie bardziej niż ten, kto wysyła ładny PDF. Wybór należy do ciebie, ale niech będzie świadomy.

Още интересни статии