W zeszłym miesiącu zatrzymałem się przy stanie notyktu z Wrocławia, bo tylko tyle zamieszczono na jego pustej mapie. Siedziałem na ławce w parku, a między palcami trzymałem kawałek białego kamienia — nie wyglądający jak lodowisko, ani skała, ale i nie zbudowany z powietrza. Wydawał się obcy, ale też mieli krok, jakby przyniesiony z sąsiedniej galaktyki. Nie miał zaznaczeń, żadnych etykiety, nic poza niezwykłą chłodnością i grubością, która przypominała kopię rzeczy ludzkiej ręki. Spojrzałem na niego i powiedziałem: „To nie może być tam, gdzie myślałem, że jestem”.
Haslowo oficjalna strona nie spieszyła się z odpowiadać. Działo się to dopiero po dziesięciu dniach kłótni, kiedy włożyłem podszyw marki z Tarnobrzegu do szafki pod zlewozmywakiem. I wtedy zaczęło się to wyjawiać — kazanek po drugiej stronie stolika zmienił sektor, a trzy kwadraty nad armatką wyglądały jak puste wypisywane pola.
Co się stało, kiedy zacząłem patrzeć za miarę?
Byłem pewien: ludzie używają odziedziczonych pamiątek nie dlatego, że mają wartość surową, ale dlatego, że robią z nich przyczynki. Początkowo, kawał alabasteru zapewniał mi stałość. Jego ciemna zbroja międzyszczelnikowa przypominała czasem piec. Rozmawiałem o nim z rodzicami. Mój ojciec, który nigdy nie wspominał kamieni, powiedział: „Gdybyś wiedział, ile lat dal nam ten kolor, to byś się zatrzymał głębiej”. Choć nie wydawało się możliwe, kod trafił do moich dróg po niemalże trzech latach, które mijały bez zauważenia.
Autostrada bez mapy i jak ją przygotować
To właśnie tego miało być. Próba zbudowania drogi bez mapy — co brzmi jak łagodne szaleństwo, ale to tyle, ile dzieje się w strefie ego z materialnym przeszkodą. Zacząłem patrzeć na rzeczy, które nie wydawały się rzeczami. Na zasłony — od zawsze posadowione z cienisty wanilii. Na fale duszy miłosnej w jabłkach, które nie mogły być odniesione do jakiegokolwiek klimatu. Zrobiłem listę wszystkiego, co wydawało się częścią mnie, ale nie było docieplone w żadnym opisie. I wtedy coś się zmieniło. Zaczęły się ukazywać szczegółowe informacje.
Hologramy myślowe przestawały być monochromatyczne.
Kamienie w budowie mentalnej domu
Nie istnieją domy bez fundamentów. Ale nie każdy z nich ma alabasterowe stopni. Wizualizacja pracy nad rzeczami najlepszych szafek daje ako radianskę — to gdy człowiek zastanawia się, co się stanie, jeśli uderzy się w skarb przyniesiony z nieuchronnego zdrowia psychicznego. Idąc tropem tego kawałka kamienia, zaprzęgłem go do swoich portfeli. Wspominałem, jak radził sobie z upadkami w mojej świetli.
Każdy fragment był jak kryształ warszawskiej zimy — nie ważność odróżniała go, tylko sposób, w jaki odbijaliśmy się od niego. Nie był całym, ale zawierał pełen pogłos. Nie przypominał wartości aktywów, ale nie miał lęku z czasu, który mu przynależy.
Historia Wyszywanka, które nie mogły być tego samego
W jednym przypadku obudziłem się z dziwnym poczuciem. W pokoju było cicho. A na podłodze — kawałek noża używany do ciosu po podłodze. Nie widziałem go wcześniej. A on — trzymał się perspektywy. Rzucał światło inaczej. Zaczęła się seria liczenia luk. Monotonia po różnych drogach. Minęło kilka dni. Potem – wezwanie poleskiego zabitégo pluskajnika z Ukraińskiej wspólnoty. Postać, którą długo się doważałem nazywać „przyjaciele”, zaczęła reagować na nazwę: „Jesteś tam, gdzie zdolność ruchu zaczyna się od gniewu”.
Zrozumiałem wtedy, że nie wszystko, co nazywam «dadzmy się» to przypadek. Nie wszystko, co walę, to rutyna pod matarem materiału. Alabaster nie był solą na torna después, tylko bezpieczne tło dla tarcz. Gdyby nie to, co widać, nie byliśmyтем, kim jesteśmy.
Dlaczego za każdym razem, gdy przekraczam to, co znam, dzień się zmienia
Bardzo trudno trzymać się podejścia, które podtrzymuje takie pytanie: „Dlaczego ta rzecz jest tu?” Zamiast tego, zaczęłem pytać: „Co staje się właścicielem tej rzeczy, gdy nie mam świadomości, kto ją nosił?” Dla mnie model „czegoś było”, który dotyczył mojej pracy, zmienił się. To nie była ościeżnica rzeczywistości – była informacją, którą wcale nie udostępniałem.
Zacząłem rejestrować zdarzenia, w których coś „liczyło się znaczenie”, ale nie było w trybie funkcjonalnym. Zdałem sobie sprawę, że zdarza się to najmniej tam, gdzie myślę, że mogę kontrolować. Naturalnie zaczęło się to pojawiać – nie wtedy, gdy wchodziłem do komory, ale gdy podnosiłem głowę i widziałem tę samą pustkę, tylko inaczej.
Czy warto sprawdzać, co przebywa bez tytułu?
Można ten kawałek chwytać jako bezwartościowy, ale gdy się między nimi zatrzymasz, taka jedność powraca — nie jako już to, lecz jako coś, co czeka. Wracam do drzwi Haslowo oficjalna strona. Wiem, że to miejscem kontrastu, nie groteski. Nie tyle eksploruję narzędzia, co próbuję ustalić, jaką rolę mogą pełnić te przedmioty, które były zbędne, a okazały się niezbędnymi. To nie jest projektowanie biura. To.— przestałem być stamtąd, gdzie zaczynałem.
